Nazywam się Lola, jestem młodszą siostrą Michasia. Przyjechałam do mamy na Boże Narodzenie. Ten dzień jest dla nas wyjątkowo szczególny, ponieważ właśnie w Boże Narodzenie zmarł Michaś.
Wszystko zaczęło się, gdy Michaś wyjechał do Poznania do szkoły wraz z panem Wawrzynkiewiczem. W szkole miał bardzo duże trudności z językiem niemieckim, który tam wtedy obowiązywał. Miał także wiele kłopotów z łaciną. We wszystkim pomagał mu codziennie pan, Wawrzynkiewicz, który był jego
korepetytorem. Niestety mój brat miał poważne problemy z niemieckim akcentem i także, dlatego dostawał złe oceny. Duży a czasem nawet bardzo wymagający wpływ na jego naukę wywierała mama (tzw. zaborcza mamusia). Michaś siedział nieraz całymi nocami, w ogóle nie kładąc się spać, żeby tylko nie zawieść mamy. "Jak dostał piątkę to tak się cieszył"ale jak dostał jedynkę to był tak przygnębiony, że pan Wawrzynkiewicz od razu poznawał że dostał złą ocenę. Mój brat czasem się zapominał i zaczynał mówić po polsku. Pewnego razu przed Bożym Narodzeniem wyrzucili go ze szkoły, właśnie za polską mowę. Po wyrzuceniu Michasia ze szkoły, chłopiec tak rozpaczał i użalał się nad sobą, że po pewnym czasie dostał zapalenia mózgu. Strasznie cierpiał przez tę chorobę. W końcu pewnego dnia zmarł. Koledzy z klasy nawet przyszli go pożegnać i pomodlić się za niego. Obie z mamą bardzo za nim tęsknimy i chciałybyśmy, żeby był tu i razem z nami zasiadł do wigilijnego stołu.
Wygenerowano: 2007-04-02