Dworek państwa Gąsowskich jest lichą posiadłością. Otacza go zapuszczony
park, przecięty strumieniem. Biedne gospodarskie budynki jakimś cudem
jeszcze się nie zawaliły. Inwentarz był nieliczny i sprawiający wrażenie
znużonego. Składał się z między innymi dwóch kogutów i psa. Obejście było
płowe od kurzu i słomy. Dom był niski i stary, a przy tym rozległy.
Skrzywiony daszek u wejścia podtrzymywała para kolumienek z drewna. Wydawało
się, że posiadłość zaraz runie. Była gęsto zarośnięta dzikim winem. Pod
okapem założyły gniazdo jaskółki. Nad gankiem wisiała nadbudówka, w której
znajdował się pokoik nazwany przez pannę Wandę "małą filharmonią". Izdebka
ta była mała i przyjemna. W pozostałych pokojach było chłodno i ciemno, gdyż
wino zasłaniało okna. W pokojach stały stare komody, szafy, stoły. Krzesła
były pokryte pasiastym, wyblakłym materiałem. W bawialni powieszone było
zasnute bielmem zwierciadło oraz portrety przodków Gąsowskich. Każdy był do
siebie podobny, lecz wyróżniały ich szczegóły: broda, brodawka, zez. Pewien
pradziad nie miał oka. W dworku było szesnaście drzwi. Dom ten sprawiał
jednak miłe wrażenie.
Wygenerowano: 2007-05-20